Co można z biletem turystycznym Przewozów Regionalnych

Bilet turystyczny Przewozów Regionalnych – zależnie od tego, czy chcecie jechać tylko Przewozami, czy też kilkoma innymi polskimi regionalnymi przewoźnikami – kosztuje albo 39 albo 45 zł. Ważny jest od piątku od 18:00 do poniedziałku 6:00 – albo dłużej, jeśli akurat piątek albo poniedziałek to dzień wolny. Co na przykład można z nim zrobić?

Ruszyć z Gdańska i wylądować w Starogardzie Gdańskim

W większości przypadków potrzebna będzie przesiadka w Tczewie. Stacja w Starogardzie nie należy do najpiękniejszych, ale czasu na godzinny spacer po mieście wystarczyło. Bardzo jednak nie polecam schabowych w barze mlecznym Junior na Rynku.

Na tym oczywiście nie koniec, bo można…

Radio Tczew startuje 21 listopada!

21 listopada o 7 rano wystartuje Radio Tczew. Transmisja nadawana będzie na częstotliwości 100,8 kHz z mocą ERP 0,1 kW. Jest to kontynuacja – tym razem w eterze – Radia Fabryka, które powstało kilka lat temu w Tczewie i było transmitowane w internecie i w sieci tczewskiego Telkabu. W ostatnich dniach zaczęły się transmisje testowe, więc przy okazji wyjazdu do Tczewa sprawdziłem, jak wygląda odbiór stacji w sposób, w jaki najprawdopodobniej odbierałbym najczęściej, czyli przy użyciu telefonu.

Moc 0,1 kW to niedużo. To było widać przy próbach odbioru stacji jeszcze w mieszkaniu na gdańskiej Morenie, gdzie w dwóch punktach udało mi się uzyskać jedynie zaszumioną melodię. Później, jadąc tramwajem, znalazłem jeszcze dwa miejsca w okolicach Galerii Morena, gdzie na chwilę na 100.8 usłyszałem muzykę.

W stronę Tczewa sprawdzałem odbiór na telefonie Nokia 115, którego odbiornik nie jest zbyt dobry. Solidny odbiór w pociągu uzyskałem dopiero w okolicach Zajączkowa – na kilka kilometrów przed Tczewem. Wtedy też zmieniłem odbiornik na telefon Sony Xperia Z1 Compact, który jest nieco lepszy w łapaniu słabszych stacji. Nawet na nim porządne stereo miałem tylko w pobliżu Suchostrzyg, a RDS nie udało się złapać wcale. Być może to ze względu na to, że nadal trwają transmisje testowe, chociaż znajomi z Tczewa i okolic byli wcześniej w stanie odebrać też RDS. W drugą stronę, na Xperii, odbiór skończył się w Skowarczu. Podczas przejazdu po mieście już w okolicach Eatona zaczęły się kolejne zakłócenia.

Wygląda na to, że o ile Tczew jest objęty zasięgiem stacji, to poza nim najlepszą metodą na słuchanie stacji będzie jednak internet. Na forum.radiopolska.pl pojawiają się informacje, że odbiór transmisji testowych był możliwy w Gdańsku i Starogardzie Gdańskim, ale wymagał nieco lepszego sprzętu niż telefon komórkowy.

Na podstawie emisji testowych zapowiada się, że muzyka będzie podobna, jak kiedyś w Radiu Fabryka – podczas słuchania trafiłem między innymi na The Baseballs i Like a Virgin Madonny. Na Facebooku radia trwa właśnie odliczanie do startu. Nie zauważyłem jednak zbytnio informacji czy reklam w mieście.

Trzymam kciuki za sukces Radia Tczew. Im więcej dobrych stacji lokalnych w okolicy, tym lepiej. Oby tylko moc wynikająca z koncesji nie okazała się zbyt mała.

Dni Ziemi Tczewskiej

Zajrzałem na chwilę do Tczewa na Dni Ziemi Tczewskiej. Impreza odbywa się co roku na terenie bulwaru koło mostu tczewskiego/lisewskiego. Droga na bulwar nad Wisłą dużo bardziej zatłoczona, niż zwykle.

Przy bulwarze na terenie, gdzie jakiś czas temu odnaleziono resztki zamku tczewskiego powstaje nowy budynek. Nikomu się nie opłaca odtwarzać zamku.

Dla dzieci jedną z atrakcji była możliwość przejażdżki konnej. Ze stadniny przyjechały dwa konie.

Namioty i chatki różnych organizacji, które przy okazji się ustawiły na bulwarze. W jednym z namiotów poszukiwano starych zdjęć Tczewa do wydania w kolejnym albumie.

Tradycyjnie, impreza musi mieć jako sponsora jeden z browarów. Tym razem był to Żubr i oczywiście był to też serwowany pod parasolami trunek. Parasole zajmowały mniej więcej podobny obszar, jak strefa koncertów i było tam znacznie więcej osób.

A to już strefa koncertów. Tradycyjnie odgrodzona barierkami, za które nie wolno oficjalnie wchodzić z alkoholem. Zakaz fotografowania – komiczny.

Jak widać, słuchaczy nie było za dużo. Dlaczego właściwie? Hmm, zobaczmy…

Zdecydowanie najpopularniejszą częścią przybytku jest co roku lunapark. Zajmuje też największą część bulwaru.

Sądząc po oznaczeniach zdjęć, byłem na miejscu osiem minut. Jeśli nie ma się ochoty wypić piwa, albo nie jest się wielkim fanem lunaparków czy orkiestr dętych, ciężko tam wytrzymać dłużej. Z czasu liceum, gdy zdarzało mi się wpadać na główny koncert (w tym roku LemON), pamiętam jeszcze masę pijanych ludzi stojących przed barierkami.