Take me to Pitcairn

Od kiedy dostałem jako dziecko kompendium państw świata, często w moich marzeniach pojawiało się odwiedzenie tych najmniejszych i/lub nieuznawanych z listy. Jedną z wysp, które najbardziej rozbudzały moją wyobraźnię, było Pitcairn – w kompendium opisane jako zamieszkane przez 37 osób i jako jedno z najbardziej izolowanych zamieszkałych terytoriów na świecie. Kompendium nie wspominało nic o aferze pedofilskiej, która mniej więcej w tym samym czasie docierała do mediów. Fragment książki Kathy Marks opisuje całą sytuację.

Od tego czasu o Pitcairn dowiedziałem się znacznie więcej. Bardzo polecam szczególnie książkę „Jutro przypłynie królowa”, kiedyś też na Reddicie pojawiło się AMA z jedną z mieszkanek wyspy. Dzisiaj trafiłem na film „Take me to Pitcairn”, który pokazuje drogę pewnego Brytyjczyka, który chciał odwiedzić wyspę. Choć Pitcairn pojawia się w tym filmie, to równie ciekawa wydaje mi się sama droga tam.

Po obejrzeniu filmu zdecydowanie zmalała mi (już wcześniej mocno obniżona przez książkę Wasielewskiego) chęć pojechania tam kiedykolwiek. Sam dokument jednak polecam.

Podróż na żywo: Weekend na południu

Dawno nie było żadnej podróży na żywo, prawda?

Tym razem podróż zaczyna się w piątek wieczorem, a skończy… dopiero w niedzielę! Post będzie więc aktualizowany na bieżąco, tym razem przy użyciu narzędzia, które nie wymaga, byście co chwilę odświeżali stronę.

Jaki jest plan? Tym razem trzy punkty są pewne:

  • W piątek około 19:40 wsiadam w pociąg do Zakopanego, w którym pierwszy raz będę miał okazję jechać w wagonie sypialnym. W Zakopanem będę około 8 rano dnia następnego, czyli przede mną ponad 12 godzin w pociągu;
  • W sobotę wieczorem muszę być w Krakowie, gdzie spotykam ludzi, którzy razem ze mną bawią się w wirtualne państwa;
  • W niedzielę o 18:20 lecę samolotem LOT-u z Krakowa do Gdańska.

Co będzie pomiędzy tymi punktami? Mam pewne plany, ale one cały czas się zmieniają. Zobaczymy, czy wszystko pójdzie zgodnie z oczekiwaniami.

Aby przejść do relacji, kliknij na „Read more”. Zapraszam do wspólnej podróży!

Jak w niemieckiej telewizji polskie memy i białe niedźwiedzie zobaczyłem

Gdy jestem w hotelu, zwykle częścią mojego porannego ogarniania się jest przeglądanie listy dostępnych kanałów. W hotelu Yup w Hasselt miałem spory wybór zagranicznych stacji – były zarówno liczne kanały francuskie, włoskie, brytyjskie, jak i niemieckie. Przeskakując pomiędzy kanałami, w pewnym momencie zobaczyłem napisy po polsku.

Jakbym skądś tego mema znał! W tym momencie narratorka reportażu tłumaczyła na niemiecki to, co było tam napisane. Po chwili pojawiło się kolejne ujęcie, tym razem widoczne dobrze były flagi KOD i unijne.

Po chwili (najwyraźniej) autorka reportażu pojwiła się na tle Warszawy. Tylko coś tu jakby nie gra…

Tak, dobrze widzicie, z tyłu przechadzają się… niedźwiedzie polarne. Zdążyły nawet co nieco ze sobą powalczyć 😉

Nie do końca słyszałem niestety, co pani mówiła. Podejrzewam, że coś w rodzaju, że niektórym Polska kojarzy się z niedźwiedziami polarnymi, ale rzeczywistość jest inna. Niemniej, ciekawy polski akcent 😉