Pierwotnie myślałem, że na wizytę w Angermünde mam godzinę. Po dokładniejszym sprawdzeniu rozkładów okazało się jednak, że tak miało być w wersji, w której z Angermünde chciałem wracać do Polski. Przy chęci dalszej jazdy do Berlina z planowanych 60 minut zrobiło się 27, w ciągu których musiałem jeszcze kupić bilet na dalszą podróż. Czy przesiadka była więc warta zachodu?



