Najdłuższe dni roku w Oslo

Od ponad miesiąca w Oslo nie robi się ciemno. Nawet w środku nocy za oknem jest co najwyżej szaro. 21 czerwca był najdłuższym dniem w tym roku – trwał dokładnie 18h49:53, od 3:53 do 22:43. Wczoraj o 21:57 pod parlamentem było całkowicie jasno.

Jest to też okres, w którym w mieście odbywa się Oslo Pride, największy norweski festiwal LGBT+. W mieście pojawiło się znacznie więcej tęczowych flag – na terenie pobliskiego minizoo wywieszono całkiem sporą.

Korzystam z długich dni i dobrej pogody, jeżdżąc na hulajnodze, którą kupiłem jakiś czas temu. Dzisiaj pojechałem na wyspy Malmøya i Ormøya, na które można dostać się z wykorzystaniem mostu i są w granicach miasta.

Po drodze z Kampen na wyspy jedzie się przez Grønland. Osiedle znane jest głównie ze swojej wielokulturowości – można tu znaleźć kilka meczetów. Na Schweigaards gate swój sklep o nazwie Helvete („Piekło”) miał też Øystein Aarseth, znany jako Euronymous, gitarzysta metalowy, który założył zespół Mayhem i miał swój udział w spaleniu kaplicy w Holmenkollen. Euronymous zginął tragicznie – 10 sierpnia 1993 roku, przed mieszkaniem Aarsetha w pobliskiej dzielnicy Tøyen, został zabity przez Varga Vikernesa z zespołu Burzum. W 2013 roku na miejsce dawnego Helvete przeniósł się sklep Neseblod Records, który tematycznie nawiązuje do dawnej sławy tego punktu.

Po drugiej stronie torów, przy Oslo gate, przed jedną z kamienic można znaleźć znane też choćby z Berlina plakietki z informacjami o dawnych mieszkańcach Oslo, którzy zginęli w Holocauście. Nie wiedziałem, że aż z Oslo przewożono ludzi do Auschwitz.

Mniej więcej w tym miejscu zaczyna się Gamlebyen – miejsce, gdzie w latach dziewięćsetnych założono Oslo. Znajdują się tam fundamenty kilku średniowiecznych kościołów, które razem z całą resztą miasta spłonęły w trzydniowym pożarze w 1624 roku. Zdecydowano wówczas o przeniesieniu centrum miasta o parę kilometrów na zachód, bliżej twierdzy Akershus.

Aby dojechać do wysp, od tego momentu przez parę kilometrów jedzie się wzdłuż wybrzeża obok terenów portowych. Z jednej strony kontenery, terminale przeładunkowe i morze, z drugiej skały wzgórza Ekeberg, a pośrodku bardzo szeroki chodnik i jedna z głównych dróg wjazdowych do Oslo od południa. Po jakimś czasie odbija się w prawo, aby dojechać do mostu prowadzącego na wyspę Ormøya.

Droga na Malmøyę prowadzi wzdłuż brzegu wyspy. Po drodze mija się wiele prywatnych przybrzeżnych przystani – w Oslo bardzo popularne i relatywnie niedrogie jest posiadanie własnej łodzi. Około pięćdziesięcioletnią i zapuszczoną łódź motorową można kupić już za kilka tysięcy koron, a takie w absolutnie akceptowalnym stanie potrafią kosztować mniej więcej w okolicach jednej pensji, ale do tego trzeba oczywiście doliczyć koszty benzyny i miejsca postojowego. Na niektórych z przystani postawiono małe domki, które służą w celach rekreacyjnych posiadaczom przystani.

Po drodze skorzystałem z jednej z takich platform, aby zamoczyć nogi w wodzie.

Z Ormøyi na Malmøyę trzeba przejechać przez kolejny most. Choć drogi są tu dość wąskie i na Malmøyi chodników praktycznie brak, na wyspy z placu Jernbanetorget przed dworcem centralnym dojeżdża linia autobusowa nr 85 – w weekendy kursy co godzinę.

Na wyspach jest cicho, spokojnie, a wszędzie wokół przepływają łodzie.

Tymczasem na Kampen, zaraz przy kościele, w budynku oznaczonym jako Galleri Bastian otwarto nową pizzerię.

Lifelog #10: dzień w Bergamo

W grudniu spędziłem jeden dzień we włoskim Bergamo. O 9 rano wsiadłem w samolot, aby do domu wrócić około północy. Lifelog z tego dnia właśnie wylądował na Youtube. A tuż przed Bergamo jeszcze krótka przejażdżka po Żuławach.